Rozdział V
Obejrzałam z siostrą jakiś film, porozmawiałam jeszcze chwilę i zasnęłam. Czy to nie jest dziwne ? Przez czasu nie miałam przyjaciół a tutaj.. Tu w niecały tydzień Ich mam. Coś za dobrze mi się układa.. Zapewne coś się wkrótce wydarzy.. Albo i nie.. Może Bóg uznał, że już się w życiu nacierpiałam i że teraz mogę już być szczęśliwa. W czasie trwania filmu dostałam sms'a od Demi, że będą po mnie o 11.15. Budzik zadzwonił punktualnie o 9.30, musiałam się jeszcze wykąpać. Wzięłam czystą bieliznę i weszłam do łazienki. Nalałam wody do wanny, wlałam sól do kąpieli i weszłam do cieplutkiej wody. Postanowiłam nie siedzieć zbyt długo w wannie, przecież idę na basen. Opłukałam się z mydła oraz szamponu i wyszłam z wody, przyjemny wiaterek otulił moje ciało. Wytarłam się i założyłam bieliznę. Wyszłam z łazienki i rzuciłam się na łóżko. Przyjemnie było tak leżeć i nie myśleć o niczym, nie mieć żadnych zmartwień... Ale teraz czas iść na dół do taty, i spytać o kolczyka.. Mam nadzieję, że się zgodzi. Zeszłam na dół do kuchni stał tam tata. Angela mówiła mi coś, że idzie gdzieś ze znajomymi.
- Hej tato.
- Cześć córeczko, i jak było ?
- Powiem Ci, że super. Znalazłam przyjaciół.
- Bardzo się cieszę. Masz.. Zjedz śniadanie. - Mówiąc to podał mi talerz a na nim jajka.
- Dzięki.. -Wzięłam kawałek do buzi. -Mmm.. To jest pyszne.. Tato.. Bo jest sprawa, a nawet dwie..
- No mów.
- Więc.. Wiesz, że mam urodziny..
- Więc.. Wiesz, że mam urodziny..
- No tak.. W sierpniu..
-No i chcę zrobić imprezę urodzinową, zgadzasz się ?
- Tak, czemu miałbym mieć coś przeciwko ? Ale to jedna sprawa, a druga ?
- Bo chcę sobie zrobić kolczyka..
- Gdzie ?
- W pępku..
- Nie ma mowy.
- Tato.. No proszę.. Zastanów się nad tym chociaż chwilkę. Nie każę Ci dawać odpowiedzi w tej chwili.. Masz jeszcze miesiąc na zastanowienie.. Okej ?
- Dobra..Niech Ci będzie, przemyślę to.
- Dzięki Tato,Kocham Cię.
- A teraz idę się szykować.
- A gdzie to się wybierasz?
- Na basen ze znajomymi,nie masz nic przeciwko ?
- Nie, ja też dzisiaj idę na służbową imprezę. A za 3 dni wyjeżdżam w na tydzień..
-Okej. Będzie mi Cię brakować.
Szybko Go przytuliłam i pobiegłam na górę,miałam jeszcze 15 minut do przyjazdu Demi. Szybko wyjęłam z szafy krótkie spodenki z flagą Wielkiej Brytanii, koszulę w kratę, i czarne baleriny. Pod to wszystko włożyłam jeden z moich ulubionych stroi kąpielowych. Gdy wkładałam buty usłyszałam dzwonek do drzwi..
- Hej - dałam Demi buziaka.
- Hej. Co tam ?
- Może być, a tam ? Jedziemy ?
- Taaak.. U mnie spoko. Jeszcze musimy wpaść po Miley.
- Okej, okej. - uśmiechnęła się do mnie i odpaliła auto.
Droga zajęła Nam około 25 minut. Miley mieszkała w ładnym, nie za dużym domku. Demi zatrąbiła i po chwili w drzwiach pojawiła się Nasza przyjaciółka.
- Hej laski. - przywitała się i wsiadła do auta.
- Siema, siema. - odpowiedziała Demi.
- Hejo. - dałam Jej buziaka.
- Jedźmy, bo za chwilę mamy być na miejscu. - zarządziła Miley.
Droga zajęła Nam jakieś 15 minut. W między czasie rozmawiałyśmy, śpiewałyśmy, śmiałyśmy się. Przed basenem czekali na Nas : Dawid, Chaz, Chris i Ryan.
- Hej chłopaki. - przywitałyśmy się chórem i dałyśmy Im po buziaku.
Podeszliśmy do kasy i chłopaki postawili Nam bilety mówiąc, że odwdzięczymy Im się w przyszłości na co się zaśmiałyśmy. Na basenie szybko się przebrałyśmy w stroje.. Tzn. ja tylko zdjęłam ubrania ale te głupki nie pomyślały o tym, żeby ubrać się wcześniej. Chwile na Nich poczekałam.. Jak już łaskawie przyszli postanowiliśmy iść do basenu.. Chłopaki spotkali swoich znajomych ze szkoły więc my nie chcąc Im przeszkadzać poszłyśmy na koce.. Ehh.. Nieźle Nas olali..
- Ale z Nich..- zaczęła Demi, ale Miley Jej przerwała.
- Idioci..
-No.. - dodałam. - Ale chyba nie będziemy się Nimi przejmować. Chodźmy na lody. Ja stawiam.!
- Okej. - Szybko zgodziły się ze mną moje towarzyszki.
Ja zamówiłam dwie gałki, jedne czekoladowe, drugie miętowe. Dziewczyny wzięły czekoladę i miętę. Chyba Im smakowało, bo po 5 minutach już nic nie miały. Moje też szybko zniknęły. Chwilę się poopalałyśmy i poszłyśmy jeszcze popływać. Po chwili Miley powiedziała że jest głodna i spytała czy idziemy kupić sobie po hot-dogu.
- Bardzo chętnie. - powiedziałam.
Demi przytaknęła. Szybko wyszłyśmy z wody i się wysuszyłyśmy. Stanęłyśmy w kolejce i nagle poczułam na moim prawym pośladku rękę. Szybko się odwróciłam i walnęłam tą osobę w twarz, aż Jej krew poleciała. Nawet Go nie znałam.. Nie będzie mnie żaden typek macał.. Never..
- Dziewczyny, bo ja już nie chcę jeść.. Możemy stąd pójść ? Bo pełno tu napaleńców. - Mówiąc to spojrzałam w stronę chłopaka którego nos oglądała jakaś pusta, plastikowa lala.
- Pewnie.. Czemu nie. - Odpowiedziała entuzjastycznie Demi.
- Okej, nie ma problemu. - podsumowała Miley. - W ogóle wiesz komu przywaliłaś ?
- Niee.. Komu.. ?
- To był największy wróg chłopaków. Dylan Blaont. - Odpowiedziała za Miley Demi.
- Haha.. Trzeba było mnie nie macać.
Tym podsumowałyśmy Naszą rozmowę i w milczeniu ruszyłyśmy w stronę ręczników, aby się spakować. Na ręcznikach siedzieli chłopaki. Niestety nie tylko Ci którzy przyszli z Nami, ale i Ich znajomi.
- Chłopaki my już idziemy.. - Powiedziałam.
- Jak to ? Czemu ? -Spytał gwałtownie Dawid.
- Bo nie mamy co robić... - odpowiedziała za Mnie Demi..
- Jak to nie ? A my ? - Chris udał oburzonego.
- Wy macie swoich znajomych. - powiedziała Miley pokazując głową na Nich.
- Ale my już idziemy, nie przeszkadzajcie sobie. - powiedział wysoki brunet.
Wstał, pożegnał się z chłopakami i poszedł. Zaraz po Nim zrobiła to reszta.
- Ale my i tak idziemy. - powiedziałam. - Nie chcę tu być. - spojrzałam znacząco na dziewczyny.
- Co się stało ? - Odezwał się po raz pierwszy dzisiaj Chaz.
- Nic..
- Jasne.. Mnie nie oszukasz. Dziewczyny co się stało ? -Zwrócił się do Miley i Demi.
Te spojrzały na Mnie pytająco, a ja pokiwałam głową, że mogą Im powiedzieć. Dziewczyny powiedziały Im wszystko po kolei. Ich reakcja mnie bardzo zdziwiła.
- Co za ch*j, już ja mu pokaże. - powiedział Ryan i wstał. Ręce miał zaciśnięte w pięści ze złości.
Zaraz za Nim zrobili to samo, Chaz, Chris i Dawid. Próbowałam Ich powstrzymać, ale nie dawali za wygraną. Chwilę później zobaczyłam jak biją się z Dylanem i Jego ziomkami. O dziwo wygrywali, chociaż tamtych było więcej. Całą akcję przerwał ochroniarz wyrzucając Ich z terenu basenu. Szybko wzięłyśmy Ich i Swoje rzeczy i wyszłyśmy za Nimi. Dawid miał lekko rozciętą wargę. Reszcie nic nie było. Spojrzałam w stronę Dylana, większość miała podbite oko, albo spuchniętą wargę. Dylan był najbardziej poszkodowany. Miał przeciętą wargę, podbitą prawą gałkę oczną i chyba złamany nos.. Ciekawe przez kogo.
- Wow.. Nieźle mu przywaliłaś. - usłyszałam pochwały od chłopaków.
- No dzięki, dzięki. - uśmiechnęłam się szybko.
Dałyśmy Im ich rzeczy, pożegnały się, ja na osobności podziękowałam Dawidowi i pojechałyśmy.
- Głupio mi. - przerwałam panującą ciszę.
- Czemu ? -spytały obie dziewczyny równocześnie.
- No bo Dawid przeze mnie ucierpiał.
- Słuchaj, po pierwsze nic mu nie będzie. To nie była Jego pierwsza i ostatnia bijatyka.. A po drugie..
- A po drugie.. Oni zawsze szukają pretekstu, aby się bić. Szczególnie z Dylanem. - Przerwała Miley Demi.
Już nic Im nie powiedziałam.
Byłam Im wdzięczna, że potrafią mnie pocieszyć. Odwiozłyśmy Miley, a potem pojechałyśmy do Mnie abym wzięła swoje rzeczy do Demi, bo miałam dzisiaj u Niej nocować.. Miley, niestety nie mogła. Ja spytałam taty o pozwolenie gdy jechałyśmy na basen. Zgodził się. Całą noc spędziłyśmy na rozmawianiem na różne tematy.. Trochę omawiałyśmy moje urodziny. Okazało się że wszystkie we trójkę mamy urodziny mniej więcej w tym samym czasie i jeśli Miley to się spodoba, to może zrobimy razem imprezę. Około 7 poszłyśmy spać. Spałyśmy długo..
_________________________________________________________________________________
Hue hue hue.. Jest kolejny rozdział. :) Bardzo się cieszę, że pod poprzednim postem było tyle komentarzy ^^ Dziękuję za te 8 obserwowań ;* Jesteście wspaniali <3
Przepraszam, że nie dodawałam, ale miałam szkołę.. Dalej mam..
Będę dodawała w piątek albo sobotę. Chyba, że nie będę miała nic do nauki. Obiecuję, że w święta wszystko nadrobię.
Mam nadzieję że Wam się podoba :*
Pozdrawiam <3
Macie tu jeszcze jednego bohatera ;)
- Hej - dałam Demi buziaka.
- Hej. Co tam ?
- Może być, a tam ? Jedziemy ?
- Taaak.. U mnie spoko. Jeszcze musimy wpaść po Miley.
- Okej, okej. - uśmiechnęła się do mnie i odpaliła auto.
Droga zajęła Nam około 25 minut. Miley mieszkała w ładnym, nie za dużym domku. Demi zatrąbiła i po chwili w drzwiach pojawiła się Nasza przyjaciółka.
- Hej laski. - przywitała się i wsiadła do auta.
- Siema, siema. - odpowiedziała Demi.
- Hejo. - dałam Jej buziaka.
- Jedźmy, bo za chwilę mamy być na miejscu. - zarządziła Miley.
Droga zajęła Nam jakieś 15 minut. W między czasie rozmawiałyśmy, śpiewałyśmy, śmiałyśmy się. Przed basenem czekali na Nas : Dawid, Chaz, Chris i Ryan.
- Hej chłopaki. - przywitałyśmy się chórem i dałyśmy Im po buziaku.
Podeszliśmy do kasy i chłopaki postawili Nam bilety mówiąc, że odwdzięczymy Im się w przyszłości na co się zaśmiałyśmy. Na basenie szybko się przebrałyśmy w stroje.. Tzn. ja tylko zdjęłam ubrania ale te głupki nie pomyślały o tym, żeby ubrać się wcześniej. Chwile na Nich poczekałam.. Jak już łaskawie przyszli postanowiliśmy iść do basenu.. Chłopaki spotkali swoich znajomych ze szkoły więc my nie chcąc Im przeszkadzać poszłyśmy na koce.. Ehh.. Nieźle Nas olali..
- Ale z Nich..- zaczęła Demi, ale Miley Jej przerwała.
- Idioci..
-No.. - dodałam. - Ale chyba nie będziemy się Nimi przejmować. Chodźmy na lody. Ja stawiam.!
- Okej. - Szybko zgodziły się ze mną moje towarzyszki.
Ja zamówiłam dwie gałki, jedne czekoladowe, drugie miętowe. Dziewczyny wzięły czekoladę i miętę. Chyba Im smakowało, bo po 5 minutach już nic nie miały. Moje też szybko zniknęły. Chwilę się poopalałyśmy i poszłyśmy jeszcze popływać. Po chwili Miley powiedziała że jest głodna i spytała czy idziemy kupić sobie po hot-dogu.
- Bardzo chętnie. - powiedziałam.
Demi przytaknęła. Szybko wyszłyśmy z wody i się wysuszyłyśmy. Stanęłyśmy w kolejce i nagle poczułam na moim prawym pośladku rękę. Szybko się odwróciłam i walnęłam tą osobę w twarz, aż Jej krew poleciała. Nawet Go nie znałam.. Nie będzie mnie żaden typek macał.. Never..
- Dziewczyny, bo ja już nie chcę jeść.. Możemy stąd pójść ? Bo pełno tu napaleńców. - Mówiąc to spojrzałam w stronę chłopaka którego nos oglądała jakaś pusta, plastikowa lala.
- Pewnie.. Czemu nie. - Odpowiedziała entuzjastycznie Demi.
- Okej, nie ma problemu. - podsumowała Miley. - W ogóle wiesz komu przywaliłaś ?
- Niee.. Komu.. ?
- To był największy wróg chłopaków. Dylan Blaont. - Odpowiedziała za Miley Demi.
- Haha.. Trzeba było mnie nie macać.
Tym podsumowałyśmy Naszą rozmowę i w milczeniu ruszyłyśmy w stronę ręczników, aby się spakować. Na ręcznikach siedzieli chłopaki. Niestety nie tylko Ci którzy przyszli z Nami, ale i Ich znajomi.
- Chłopaki my już idziemy.. - Powiedziałam.
- Jak to ? Czemu ? -Spytał gwałtownie Dawid.
- Bo nie mamy co robić... - odpowiedziała za Mnie Demi..
- Jak to nie ? A my ? - Chris udał oburzonego.
- Wy macie swoich znajomych. - powiedziała Miley pokazując głową na Nich.
- Ale my już idziemy, nie przeszkadzajcie sobie. - powiedział wysoki brunet.
Wstał, pożegnał się z chłopakami i poszedł. Zaraz po Nim zrobiła to reszta.
- Ale my i tak idziemy. - powiedziałam. - Nie chcę tu być. - spojrzałam znacząco na dziewczyny.
- Co się stało ? - Odezwał się po raz pierwszy dzisiaj Chaz.
- Nic..
- Jasne.. Mnie nie oszukasz. Dziewczyny co się stało ? -Zwrócił się do Miley i Demi.
Te spojrzały na Mnie pytająco, a ja pokiwałam głową, że mogą Im powiedzieć. Dziewczyny powiedziały Im wszystko po kolei. Ich reakcja mnie bardzo zdziwiła.
- Co za ch*j, już ja mu pokaże. - powiedział Ryan i wstał. Ręce miał zaciśnięte w pięści ze złości.
Zaraz za Nim zrobili to samo, Chaz, Chris i Dawid. Próbowałam Ich powstrzymać, ale nie dawali za wygraną. Chwilę później zobaczyłam jak biją się z Dylanem i Jego ziomkami. O dziwo wygrywali, chociaż tamtych było więcej. Całą akcję przerwał ochroniarz wyrzucając Ich z terenu basenu. Szybko wzięłyśmy Ich i Swoje rzeczy i wyszłyśmy za Nimi. Dawid miał lekko rozciętą wargę. Reszcie nic nie było. Spojrzałam w stronę Dylana, większość miała podbite oko, albo spuchniętą wargę. Dylan był najbardziej poszkodowany. Miał przeciętą wargę, podbitą prawą gałkę oczną i chyba złamany nos.. Ciekawe przez kogo.
- Wow.. Nieźle mu przywaliłaś. - usłyszałam pochwały od chłopaków.
- No dzięki, dzięki. - uśmiechnęłam się szybko.
Dałyśmy Im ich rzeczy, pożegnały się, ja na osobności podziękowałam Dawidowi i pojechałyśmy.
- Głupio mi. - przerwałam panującą ciszę.
- Czemu ? -spytały obie dziewczyny równocześnie.
- No bo Dawid przeze mnie ucierpiał.
- Słuchaj, po pierwsze nic mu nie będzie. To nie była Jego pierwsza i ostatnia bijatyka.. A po drugie..
- A po drugie.. Oni zawsze szukają pretekstu, aby się bić. Szczególnie z Dylanem. - Przerwała Miley Demi.
Już nic Im nie powiedziałam.
Byłam Im wdzięczna, że potrafią mnie pocieszyć. Odwiozłyśmy Miley, a potem pojechałyśmy do Mnie abym wzięła swoje rzeczy do Demi, bo miałam dzisiaj u Niej nocować.. Miley, niestety nie mogła. Ja spytałam taty o pozwolenie gdy jechałyśmy na basen. Zgodził się. Całą noc spędziłyśmy na rozmawianiem na różne tematy.. Trochę omawiałyśmy moje urodziny. Okazało się że wszystkie we trójkę mamy urodziny mniej więcej w tym samym czasie i jeśli Miley to się spodoba, to może zrobimy razem imprezę. Około 7 poszłyśmy spać. Spałyśmy długo..
_________________________________________________________________________________
Hue hue hue.. Jest kolejny rozdział. :) Bardzo się cieszę, że pod poprzednim postem było tyle komentarzy ^^ Dziękuję za te 8 obserwowań ;* Jesteście wspaniali <3
Przepraszam, że nie dodawałam, ale miałam szkołę.. Dalej mam..
Będę dodawała w piątek albo sobotę. Chyba, że nie będę miała nic do nauki. Obiecuję, że w święta wszystko nadrobię.
Mam nadzieję że Wam się podoba :*
Pozdrawiam <3
Macie tu jeszcze jednego bohatera ;)
Dylan Blaont - Chodzi z Jussem i Jego przyjaciółmi do szkoły. Ich największy wróg. Ma swoją bandę. Często się spina z Bieberem, przez co powstają kłótnie. Lubi alkohol, meega zboczony. Wredny i chamski. Spodoba mu się Sell. Gra w siatkówkę. Ma 18 lat. Jest mega bogaty, przez co myśli, że może wszystko. Zazdrości Justinowi sławy i fanek.
