czwartek, 26 grudnia 2013

Rozdział VI

Rozdział VI



Obudziła mnie pewna wariatka waląc poduszką w głowę.
- Co Ty kurde robisz ? - spytałam lekko zszokowana.
- Budzę Cię, nie widać ? Dzisiaj jedziemy na zakupy..
- Taak ? To czemu ja o tym nie nie wiem ?
- Bo właśnie wstałaś, i właśnie miałam Ci to powiedzieć. To co zgadzasz się ? 
- Pewnie. Muszę kupić sobie parę rzeczy. 
- To masz to, idź się umyj i ubierz. 
- Kochanie.. Ale ja mam swoje ubrania.
- Wiem. Ale nie są odpowiednie, na niespodziankę. 
- Jaką ? - zdziwiłam się lekko.
- Wiesz, że gdy Ci powiem, to to nie będzie niespodzianka ?
- Tak, wiem.. Ale miałam nadzieję, że Ty nie. 
- Nie jestem aż taka głupia.. Zresztą, nie ważne. Byłam u Twojego taty i zostajesz u mnie na noc. Znowu!
- Jeju, jak udało Ci się to załatwić ?
- Ma się ten dar przekonywania. A teraz, idź się kąpać i szykować. 
Dopiero teraz zobaczyłam godzinę.. Była 16.30. Jak ja mogłam tyle spać?! 
Szybko zeskoczyłam z łóżka i zostawiając Demi samą w pokoju, weszłam do łazienki.
Szybko się rozebrałam i wskoczyłam pod prysznic. Ciepłe strumyki wody otuliły moje ciało, było mi tak dobrze, że nie chciało mi się kończyć, ale pomyślałam, że koleżanka na mnie czeka i muszę się pośpieszyć. Delikatnie wytarłam ciało w miękki ręcznik, założyłam czystą bieliznę i wyszłam.
-Już jestem. - powiedziałam koleżance, widząc Ją dalej w tym samym miejscu.
- Okej, to teraz ja idę się wykąpać. A Ty się ubierz w to. - mówiąc te słowa wskazała na ubrania.
Gdy tylko zamknęła drzwi, zaczęłam się ubierać. Szybko włożyłam śliczną sukienkę i dopasowane do niej dodatki. Gdy już byłam ubrana, założyłam buty na wysokim obcasie, a w sumie chyba szpilki. Przejrzałam się w lusterku wyglądałam.. Sexownie..  Jasna różowa sukienka, do tego czarna skórzana kurtka, torebka do koloru i buty.
- Widzę, że Ci się podoba. - wyrwała mnie z zamyśleń Demi.
- No, tylko jeszcze lekki make-up.
-Lekki ? - zdziwiła się lekko.
- No a jaki ?
-Ja Cię pomaluję, zaufaj mi.
Wzięła z szafki kosmetyczkę i zaczęła mi nakładać na twarz makijaż. Wyszło Jej całkiem dobrze. 
- Wiesz co jest już 19.30, chyba nie zdążymy na zakupy. 
- No wiem, przepraszam.
- Nie masz za co. Mamy jeszcze dużo czasu na zakupy.
Obydwie się zaśmiałyśmy i wyszłyśmy z domu, Demi zamknęła dom i wsiadłyśmy do auta. 
- To gdzie jedziemy ? - spytałam.
- Na koncert chłopaków..
- To Oni grają ? - zdziwiłam się.
- Taak... 
Reszta drogi minęła Nam spokojnie. Wysiadłyśmy przed jakimś klubem.. Nie stałyśmy w kolejce, podeszłyśmy do ochroniarza, który od razu nas wpuścił. W środku było niesamowicie, był to chyba jeden z najlepszych klubów w mieście. Niestety moja koleżanka nie zdążyła mi powiedzieć, że obowiązują tu maski, bo tematem dzisiejszej imprezy, jest "Randka z nieznajomym"
- Masz, załóż to. - Dała mi dziewczyna i zostawiła mnie samą na środku parkietu.
- No super..
Stałam tam chyba z pięć minut, aż postanowiłam chwilkę sobie potańczyć. Szło mi całkiem nieźle, kręciłam się wokół własnej osi uśmiechając się do wszystkich. Po chwili chłopcy postanowili zagrać coś wolnego o romantycznego.. Super, stałam sama jak kołek. W oddali zobaczyłam dziewczyny, chciałam do Nich podejść, ale podeszło do Nich paru chłopców i poprosili do tańca. Już chciałam iść usiąść, kiedy ktoś pociągnął mnie za nadgarstek, myślałam że to dziewczyny zrezygnowały z tańca, więc nie protestowałam. Okazało się całkiem inaczej.. Odwróciłam głowę i zobaczyłam... Dylana.. Czego On ode mnie chce ? Zaczęłam się szarpać, chciałam się wydostać, ale chłopak był zbyt silny. Wyciągnął mnie z klubu i uderzył w głowę, chyba zemdlałam. Nic więcej nie pamiętałam..


Demi POV
-Miley, już chcę iść. Widziałaś Sell ? - spytałam koleżanki lekko zdenerwowana.
- Tak, stała tam jakieś cztery piosenki temu. - mówiąc to wskazała miejsce w którym tańczyła jakaś laska.
- Nie ma Jej tam. 
- Może poszła do domu ? Nie pomyślałaś o tym ?
- Nie, nie mogła. Dzisiaj śpi u mnie.
- Dzięki, że mi powiedziałaś..
- Przepraszam, po prostu wiem jaką masz teraz sytuację.
- Nic się nie stało, chodź poprosimy Dawida żeby Ją zawołał przez mikrofon. 
- To ja pójdę, a Ty jej tu poszukaj, za 15 minut na zewnątrz, ok ?
-Spoko.
Poszłam do Dawida, musiałam bardzo głośno krzyczeć, żeby mnie usłyszeli. Już po chwili było słychać głos Chaz'a mówiący " Selena, podejdź tu, Miley i Demi się martwią". Byłam im bardzo wdzięczna. Czekałam pod sceną pięć minut, nikt nie przyszedł. Przeszłam się jeszcze po klubie i wyszłam. Pod wejściem czekała na mnie przyjaciółka.
- I co, znalazłaś Ją ? - spytałam z nadzieję.
- Nie, nigdzie Jej nie ma.
- U mnie też.. Co teraz zrobimy ? Zapewniłam Jej tatę, że będzie bezpieczna i wróci jutro do domu.
- Spytajmy ochroniarza, może coś widział..
- Okej, chodźmy. - podbiegłam do Niego i spytałam- Przepraszam, widział pan może tą dziewczynę ? 
Pokazałam  mu zdjęcie Sell, które u mnie zrobiłyśmy.
- Nie, przykro mi.
- No nic, dziękuję bardzo. - Chciałam już iść, kiedy jakiś chłopak krzyknął.
- Hej, ja widziałem tą laskę.!
- Co?! Jak?! Gdzie ?! Kiedy?! - Szybko podskoczyła do niego Demi.
- Jakieś 20 minut wyciągnął Ją stąd jakiś ziomek. 
- Jak wyglądał ? - zadałam pytanie.
-Opisz dokładnie. - Szybko dodała koleżanka.
- Miał grzywkę, brązowe włosy, kolczyka w wardze i podbite oko...
- Czy to był On ? - mówiąc to podałam mu telefon, na którym było zdjęcie Dylana.
- Tak, to On.
- O kur**, dzięki, nie wiem jak Ci się odwdzięczę.
- Podaj mi swój numer i będziemy kwita.
Szybko podałam mu swój numer i wbiegłam do klubu.
- CHŁOPAKI!!! - wydarłam się na cały głos.
- Co się stało ?  - spytał lekko wkurzony, że przerwałam mu występ, Chris.
- Dylan.. Dylan..- zaczęłam, ale nie mogłam dokończyć, coś mnie hamowało.
- Co zrobił ten tępy chu* ? - tym razem powiedział Dawid..
- On.. 
- Porwał Sell.. - dokończyła za mnie Miley.
- Co?! Szybko chłopaki, jedziemy..!
- Ale gdzie ? - spytałam.
- Nie ważne. Jedźcie do Ciebie Demi. Jak Ją znajdziemy od razu damy Wam znać.
- Nie ma mowy, jadę z Wami. - Od razu zaczęłam protestować.
- Ja też, to Nasza przyjaciółka.
- Wiemy, ale to może być niebezpieczne.. Kuba..- zwrócił się do chłopaka grającego na perkusji, nie znam Go. - Odwieź Je pod ten adres, i zostań z Nimi.
- Okej. - szybko się zgodził.- Chodźcie dziewczyny. 
Już nie miałyśmy nic do gadania. Weszłyśmy do Jego auta, i ruszyłyśmy w kierunku mojego domu.. Całą noc się martwiłam o Sel, w końcu to ja Ją do tego namówiłam. Czekałam na telefon od chłopaków. Kuba i Miley dawno już spali, a ja siedziałam na łóżku i nie mogłam zasnąć.

_________________________________________________________

I jak Wam się podoba ? 
Wiem, że długo mnie nie było, ale serio miałam dużo nauki. Przepraszam ;C Teraz będę dodawać codziennie ^^
Jak Wam minęły święta ? <3 

sobota, 16 listopada 2013

Rozdział V

Rozdział V


Obejrzałam z siostrą jakiś film, porozmawiałam jeszcze chwilę i zasnęłam. Czy to nie jest dziwne ? Przez czasu nie miałam przyjaciół a tutaj.. Tu w niecały tydzień Ich mam. Coś za dobrze mi się układa.. Zapewne coś się wkrótce wydarzy.. Albo i nie.. Może Bóg uznał, że już się w życiu nacierpiałam i że teraz mogę już być szczęśliwa. W czasie trwania filmu dostałam sms'a od Demi, że będą po mnie o 11.15. Budzik zadzwonił punktualnie o 9.30, musiałam się jeszcze wykąpać. Wzięłam czystą bieliznę i weszłam do łazienki. Nalałam wody do wanny, wlałam sól do kąpieli i weszłam do cieplutkiej wody. Postanowiłam nie siedzieć zbyt długo w wannie, przecież idę na basen. Opłukałam się z mydła oraz szamponu i wyszłam z wody, przyjemny wiaterek otulił moje ciało. Wytarłam się i założyłam bieliznę. Wyszłam z łazienki i rzuciłam się na łóżko. Przyjemnie było tak leżeć i nie myśleć o niczym, nie mieć żadnych zmartwień... Ale teraz czas iść na dół do taty, i spytać o kolczyka.. Mam nadzieję, że się zgodzi. Zeszłam na dół do kuchni stał tam tata. Angela mówiła mi coś, że idzie gdzieś ze znajomymi.
- Hej tato.
- Cześć córeczko, i jak było ?
- Powiem Ci, że super. Znalazłam przyjaciół.
- Bardzo się cieszę. Masz.. Zjedz śniadanie. - Mówiąc to podał mi talerz a na nim jajka.
- Dzięki.. -Wzięłam kawałek do buzi. -Mmm.. To jest pyszne.. Tato.. Bo jest sprawa, a nawet dwie..
- No mów.
- Więc.. Wiesz, że mam urodziny..
- No tak.. W sierpniu..
-No i chcę zrobić imprezę urodzinową, zgadzasz się ?
- Tak, czemu miałbym mieć coś przeciwko ? Ale to jedna sprawa, a druga ?
- Bo chcę sobie zrobić kolczyka..
- Gdzie ?
- W pępku..
- Nie ma mowy.
- Tato.. No proszę.. Zastanów się nad tym chociaż chwilkę. Nie każę Ci dawać odpowiedzi w tej chwili.. Masz jeszcze miesiąc na zastanowienie.. Okej ?
- Dobra..Niech Ci będzie, przemyślę to.
- Dzięki Tato,Kocham Cię.
- A teraz idę się szykować.
- A gdzie to się wybierasz?
- Na basen ze znajomymi,nie masz nic przeciwko ?
- Nie, ja też dzisiaj idę na służbową imprezę. A za 3 dni wyjeżdżam w na tydzień..
-Okej. Będzie mi Cię brakować.
Szybko Go przytuliłam i pobiegłam na górę,miałam jeszcze 15 minut do przyjazdu Demi. Szybko wyjęłam z szafy krótkie spodenki z flagą Wielkiej Brytanii, koszulę w kratę, i czarne baleriny. Pod to wszystko włożyłam jeden z moich ulubionych stroi kąpielowych. Gdy wkładałam buty usłyszałam dzwonek do drzwi.. 
- Hej - dałam Demi buziaka.
- Hej. Co tam ?
- Może być, a tam ? Jedziemy ?
- Taaak.. U mnie spoko. Jeszcze musimy wpaść po Miley. 
- Okej, okej. - uśmiechnęła się do mnie i odpaliła auto.
Droga zajęła Nam około 25 minut. Miley mieszkała w ładnym, nie za dużym domku. Demi zatrąbiła i po chwili w drzwiach pojawiła się Nasza przyjaciółka. 
- Hej laski. - przywitała się i wsiadła do auta. 
- Siema, siema. - odpowiedziała Demi.
- Hejo. - dałam Jej buziaka.
- Jedźmy, bo za chwilę mamy być na miejscu. - zarządziła Miley.
Droga zajęła Nam jakieś 15 minut. W między czasie rozmawiałyśmy, śpiewałyśmy, śmiałyśmy się.  Przed basenem czekali na Nas : Dawid, Chaz, Chris i Ryan.
- Hej chłopaki. - przywitałyśmy się chórem i dałyśmy Im po buziaku. 
Podeszliśmy do kasy i chłopaki postawili Nam bilety mówiąc, że odwdzięczymy Im się w przyszłości na co się zaśmiałyśmy.  Na basenie szybko się przebrałyśmy w stroje.. Tzn. ja tylko zdjęłam ubrania ale te głupki nie pomyślały o tym, żeby ubrać się wcześniej. Chwile na Nich poczekałam.. Jak już łaskawie przyszli postanowiliśmy iść do basenu.. Chłopaki spotkali swoich znajomych ze szkoły więc my nie chcąc Im przeszkadzać poszłyśmy na koce.. Ehh.. Nieźle Nas olali.. 
- Ale z Nich..- zaczęła Demi, ale Miley Jej przerwała.
- Idioci.. 
-No.. - dodałam. - Ale chyba nie będziemy się Nimi przejmować. Chodźmy na lody. Ja stawiam.!
- Okej. - Szybko zgodziły się ze mną moje towarzyszki. 
Ja zamówiłam dwie gałki, jedne czekoladowe, drugie miętowe. Dziewczyny wzięły czekoladę i miętę. Chyba Im smakowało, bo po 5 minutach już nic nie miały. Moje też szybko zniknęły. Chwilę się poopalałyśmy i poszłyśmy jeszcze popływać. Po chwili Miley powiedziała że jest głodna i spytała czy idziemy kupić sobie po hot-dogu. 
- Bardzo chętnie. - powiedziałam. 
Demi przytaknęła. Szybko wyszłyśmy z wody i się wysuszyłyśmy. Stanęłyśmy w kolejce i nagle poczułam na moim prawym pośladku rękę. Szybko się odwróciłam i walnęłam tą osobę w twarz, aż Jej krew poleciała. Nawet Go nie znałam.. Nie będzie mnie żaden typek macał.. Never.. 
- Dziewczyny, bo ja już nie chcę jeść.. Możemy stąd pójść ? Bo pełno tu napaleńców. - Mówiąc to spojrzałam w stronę chłopaka którego nos oglądała jakaś pusta, plastikowa lala. 
- Pewnie.. Czemu nie. - Odpowiedziała entuzjastycznie Demi.
- Okej, nie ma problemu. - podsumowała Miley. - W ogóle wiesz komu przywaliłaś ?
- Niee.. Komu.. ?
- To był największy wróg chłopaków. Dylan Blaont. - Odpowiedziała za Miley Demi.
- Haha.. Trzeba było mnie nie macać.
Tym podsumowałyśmy Naszą rozmowę i w milczeniu ruszyłyśmy w stronę ręczników, aby się spakować. Na ręcznikach siedzieli chłopaki. Niestety nie tylko Ci którzy przyszli z Nami, ale i Ich znajomi. 
- Chłopaki my już idziemy.. - Powiedziałam.
- Jak to ? Czemu ? -Spytał gwałtownie Dawid.
- Bo nie mamy co robić... - odpowiedziała za Mnie Demi..
- Jak to nie ? A my ? - Chris udał oburzonego.
- Wy macie swoich znajomych. - powiedziała Miley pokazując głową na Nich.
- Ale my już idziemy, nie przeszkadzajcie sobie. - powiedział wysoki brunet. 
Wstał, pożegnał się z chłopakami i poszedł. Zaraz po Nim zrobiła to reszta.
- Ale my i tak idziemy. - powiedziałam. - Nie chcę tu być. - spojrzałam znacząco na dziewczyny.
- Co  się  stało ? - Odezwał się po raz pierwszy dzisiaj Chaz.
- Nic..
- Jasne.. Mnie nie oszukasz. Dziewczyny co się stało ? -Zwrócił się do Miley i Demi. 
Te spojrzały na Mnie pytająco, a ja pokiwałam głową, że mogą Im powiedzieć. Dziewczyny powiedziały Im wszystko po kolei. Ich reakcja mnie bardzo zdziwiła.
- Co za ch*j, już ja mu pokaże. - powiedział Ryan i wstał. Ręce miał zaciśnięte w pięści ze złości.
Zaraz za Nim zrobili to samo, Chaz, Chris i Dawid. Próbowałam Ich powstrzymać, ale nie dawali za wygraną. Chwilę później zobaczyłam jak biją się z Dylanem i Jego ziomkami. O dziwo wygrywali, chociaż tamtych było więcej. Całą akcję przerwał ochroniarz wyrzucając Ich z terenu basenu. Szybko wzięłyśmy Ich i Swoje rzeczy i wyszłyśmy za Nimi. Dawid miał lekko rozciętą wargę. Reszcie nic nie było. Spojrzałam w stronę Dylana, większość miała podbite oko, albo spuchniętą wargę. Dylan był najbardziej poszkodowany. Miał przeciętą wargę, podbitą prawą gałkę oczną i chyba złamany nos.. Ciekawe przez kogo.
- Wow.. Nieźle mu przywaliłaś. - usłyszałam pochwały od chłopaków.
- No dzięki, dzięki. - uśmiechnęłam się szybko.
  Dałyśmy Im ich rzeczy, pożegnały się, ja na osobności podziękowałam Dawidowi i pojechałyśmy. 
- Głupio mi. - przerwałam panującą ciszę.
- Czemu ? -spytały obie dziewczyny równocześnie.
- No bo Dawid przeze mnie ucierpiał.
- Słuchaj, po pierwsze nic mu nie będzie. To nie była Jego pierwsza i ostatnia bijatyka.. A po drugie..
- A po drugie.. Oni zawsze szukają pretekstu, aby się bić. Szczególnie z Dylanem. - Przerwała Miley Demi. 
 Już nic Im  nie powiedziałam.
Byłam Im wdzięczna, że potrafią mnie pocieszyć. Odwiozłyśmy Miley, a potem pojechałyśmy do Mnie abym wzięła swoje rzeczy do Demi, bo miałam dzisiaj u Niej nocować.. Miley, niestety nie mogła. Ja spytałam taty o pozwolenie gdy jechałyśmy na basen. Zgodził się. Całą noc spędziłyśmy na rozmawianiem na różne tematy.. Trochę omawiałyśmy moje urodziny. Okazało się że wszystkie we trójkę mamy urodziny mniej więcej w tym samym czasie i jeśli Miley to się spodoba, to może zrobimy razem imprezę. Około 7 poszłyśmy spać. Spałyśmy długo..



_________________________________________________________________________________

Hue hue hue.. Jest kolejny rozdział. :) Bardzo się cieszę, że pod poprzednim postem było tyle komentarzy ^^ Dziękuję za te 8 obserwowań ;* Jesteście wspaniali <3
Przepraszam, że nie dodawałam, ale miałam szkołę.. Dalej mam.. 
Będę dodawała w piątek albo sobotę. Chyba, że nie będę miała nic do nauki. Obiecuję, że w święta wszystko nadrobię. 
Mam nadzieję że Wam się podoba :* 
Pozdrawiam <3

Macie tu jeszcze jednego bohatera ;) 



Dylan Blaont - Chodzi z Jussem i Jego przyjaciółmi do szkoły. Ich największy wróg. Ma swoją bandę. Często się spina z Bieberem, przez co powstają kłótnie. Lubi alkohol, meega zboczony. Wredny i chamski. Spodoba mu się Sell. Gra w siatkówkę.  Ma 18 lat. Jest mega bogaty, przez co myśli, że może wszystko. Zazdrości Justinowi sławy i fanek.

czwartek, 7 listopada 2013

Rozdział IV

Rozdział IV


Obudził mnie o 11.30 budzik. No to szykuje się fajny dzień.. Ciekawe ile będzie osób? Stwierdziłam, że nie warto się teraz kąpać i że zrobię to przed imprezą. Cały dzień przede mną. Założyłam jakieś wygodne spodnie dresowe, i bokserkę. Na nogi założyłam buty do biegania. Postanowiłam zjeść jakieś lekkie śniadanie i wyjść pobiegać, trzeba zadbać o kondycję. Właśnie.. Muszę się wybrać na basen.. Dawno nie pływałam. Spytam się Chrisa lub Chaza czy jest tu jakaś pływalnia. O.. Mam pomysł, zaproszę do siebie Chaz'a, pomoże mi wybrać jakiś ładny strój, bo ten co wybrałam wczoraj jakoś nie pasuje. Szybko wzięłam do ręki telefon i napisałam do Niego.. Nie musiałam długo czekać na odpowiedź, napisał, że będzie o 17. Zeszłam na dół, zrobiłam sobie kanapki i wyszłam z domu. Siostra była umówiona z nowymi znajomymi, a tata zaczął dzisiaj pracę, więc nie zdziwiłam się, że nie ma ich w domu. Pobiegałam jakieś pół godziny i zmęczona wróciłam do domu. Chwile odpoczęłam i zaczęłam wykonywać jakieś ćwiczenia. Muszę znowu wyrobić sobie fajny brzuszek. Zrobiłam parę serii brzuszków, parę-naście przysiadów, rozciągnęłam się i zeszłam na dół do salki. Zaczęłam powtarzać moje ostatnie choreografie i wymyślać coraz to nowsze. Kocham tańczyć i nikt i nic tego nigdy nie zmieni. Gdy to robię zapominam o wszystkim wokół, myślę tylko o sobie, zawsze robiłam to w gimnazjum, żeby zapomnieć o problemach. Taniec jest dla mnie jak narkotyk. Nigdy nie uczyłam się tańczyć w profesjonalnym studiu, zawsze uczyłam się sama, oglądałam filmy w internecie i starałam się wszystko powtórzyć, a teraz niczego nie potrzebuję, poza muzyką. Gdyby nie taniec i śpiew no i oczywiście Juss i moje siostry, nie wiem co by ze mną było.. I wolę nie wiedzieć. Spojrzałam na zegarek i była 16.47 Chaz zaraz będzie. Wyłączyłam muzykę i poszłam do kuchni, wyjęłam z lodówki sok i usiadłam na fotelu w czekałam. Chwilę po siedemnastej usłyszałam dzwonek do drzwi.Był to nie kto inny, a Chaz. 
- Siemka - pocałowałam Go.
- No heey - odpowiedział uśmiechając się - to co, dlaczego mnie zaprosiłaś ?
- Eyy.. A nie mogłam ?
- Mogłaś, mogłaś.. Ale zapewne masz jakiś główny powód.
- No mam.. Nie wiem w co się ubrać - w odpowiedzi usłyszałam śmiech - Fajnie, że Cię to bawi, ale mi nie jest do śmiechu. Pomóż mi. 
- Tak jest. Dokąd mam iść ?
- Do mojego pokoju, napijesz się czegoś ? 
- Sok może być, dzięki.
- To poczekaj tam na mnie, zaraz przyjdę. 
Szybko wzięłam z kuchni dwie szklanki, sok i jakieś chrupki. Gdy weszłam do pokoju zobaczyłam przyjaciela przeglądającego moją półkę z ciuchami. 
- No ładnie, ładnie.. - roześmiałam się
- Oj już nie marudź, masz. Włóż to - wskazał na czarną mini, bardzo obcisłą, do tego podał mi wysokie srebrne szpilki i tego samego odcieniu torebkę.
- Wooow.. Nieźle umiesz wybrać zestaw dla kobiet.. Pewnie często to robisz.
- Nawet nie wiesz jak. - Oboje się zaśmialiśmy.
- To ja idę jeszcze się wykąpać. Poczekasz tutaj ? 
- Jasne.
Zostawiłam Go tam samego i poszłam do łazienki. Wlałam wodę do wanny, nalałam płynu, rozebrałam się i gdy wanna była już napełniona weszłam do gorącej wody. Nie chciało mi się wychodzić, ale Chaz na mnie czekał i zostało już mało czasu, Była 18. 
-Emm.. Chaz..! - krzyknęłam.
- Co się stało ?
- No bo.. Zapomniałam bielizny.. Podasz mi ?
- Skąd mam ją wziąć ?
- Wyjmij z szafki.
- Okej - chwile poszukał, otworzył drzwi, i podał mi jakieś skąpe majtki i czarny koronkowy stanik. - Będzie seksownie.
- Ha Ha Ha. Bardzo śmieszne..
- No wiem.
- Dobra zamknij już drzwi.
- Muszę ?
- Tak, musisz !
-Okej.
Szybko włożyłam bieliznę i wyszłam tylko w Niej na zewnątrz. Jestem do tego przyzwyczajona, i na śmierć zapomniałam, że w pokoju siedzi Chaz. Gdy tylko Go zobaczyłam, schowałam się za szafkę.
- Kochanie.. Nie masz się czego wstydzi.Widziałem dużo dziewczyn w bieliźnie.
- HAHAHA.. Ale zapewne żadna nie była tak brzydka jak ja.
- Nie jesteś brzydka ! Zrozum to w końcu !
- Mhmm.. A teraz podałbyś mi sukienkę ?
- Podam, jesli wyjdziesz.
- Mleeh..  No okej. 
- Boże, jaki Ty masz zajebisty brzuch ! Każda laska by taki chciała.
- Tak, tak.. Jasne.. Mogę się już ubrać ?
-Taak. Ale w tym tygodniu idziemy na basen, i nie chcę słyszeć sprzeciwu.
- Okej, okej. A teraz zapnij mi Ją.
Podszedł do Mnie od tyłu i zaczął zapinać, gdy skończył powiedziałam mu, że idę się umalować i zrobić włosy i szybko weszłam do łazienki. Nałożyłam make-up , podkręciłam włosy i zrobiłam sobie przedziałek na środku. Użyłam moich ulubionych perfum i byłam już gotowa na imprezę. Gdy wyszłam kolega spojrzał na mnie i miał bardzo zdziwioną minę.
- Co, aż tak źle wyglądam ?
- Nie.. Wyglądasz fenomenalnie.
- Ty też nie najgorzej. - dopiero teraz zauważyłam jak jest ubrany. 
Miał na sobie czarne rurki i fioletowo-czarną koszule w kratę. Włosy postawione na żel.
- Dzięki. To co jedziemy ?
- Tylko założy buty. 
- Okej.
Zeszliśmy na dół. Zamknęłam drzwi i ruszyliśmy w stronę Jego auta. Było to białe ferrari. 
- WOWW.. Ale auto.
- Takie sobie. Sprzedaje je niedługo.
- Chętnie odkupię.
- Serio ?
-Tak, ale pogadamy o tym innym razem, bo zaraz się spóźnimy.
- No tak jest już 19.18.
Otworzył mi drzwi od strony pasażera, a następnie okrążył auto i wsiadł na miejsce kierowcy.
- Sell, kiedy masz urodziny ?
 - 13 sierpień, a co ?
- Szykuje się niezła impreza. 
- Taa.. O ile w ogóle ktoś zechce przyjść.
- Ja na pewno.
- Okej, masz zaproszenie. 
- Hah, dzięki. - uśmiechnął się.
- A teraz odpal swoje autko i jedźmy. - pokazał mi język i zrobił jak kazałam. 
Chyba w końcu mam przyjaciela.. Ciekawe jak będzie na imprezie i w ogóle. Szczerze mówiąc zaczęłam się lekko bać tego. Nie znam nikogo poza Dawidem, Chrisem i Chazem. Ciekawe ile będzie osób..
Z rozmyślań wyrwał mnie Chaz mówiąc że już jesteśmy.. To co ujrzałam szczerze mnie zdziwiło.. Wielki dom, pełno ludzi, głośna muzyka, dużo alkoholu, basen.. Fuck.. Nie wzięłam stroju. 
Z domu wyszedł Chris, przywitał się najpierw ze mną dając mi buziaka w policzek, a później z Chazem przybijając żółwika. 
- Chodź Sell, chcę Cię z kimś poznać. - powiedział Chris łapiąc nie za rękę i ciągnąc w stronę domu.
Nie protestowałam tylko grzecznie szłam za Nim. Podszedł do jakiś dwóch dziewczyn, na oko w moim wieku, dał im po buziaku jak mi wcześniej i przedstawił.
- Dziewczyny, to jest Sell. Jest tu nowa, zaopiekujecie się Nią ? Zostaje z Wami na noc i będzie chodziła z Nami do szkoły.
Dziewczyny się na mnie rzuciły przytulając przyjacielsko. 
- Hej, jestem Demi. - powiedziała niższa dziewczyna. - Miło mi.
- Selena, mi również.
- A ja Miley. - odezwała się druga.
- Selena. - podałam Jej rękę.
- To co jesteś nowa ? - spytała Demi.
- Tak.. Niestety. 
- Nie przejmuj się. Zajmiemy się Tobą. - szybko dodała Miley, widząc moją smutną minę. 
- Dzięki. Szkoda, że nie mam stroju, chętnie bym się pokąpała.
- Ja mam dwa. Chodź pożyczę Ci, i wszystkie pójdziemy się popluskać. - zaproponowała Demi.
- Dobry pomysł. - Podsumowała Ją Miley.
- Chodź. - powiedziały.
Złapały mnie za rękę i wciągnęły po schodach na górę.  Dami podała mi strój i pokazała łazienkę. Szybko weszłam i przebrałam się, strój był dobry, cały czarny. Wyszłam z łazienki i czekały na mnie już przebrane dziewczyny. Demi miała błękitny strój, a Miley fioletowy. 
- To co, na basen ? 
- Taaak. - odpowiedziały uśmiechając się.
Szybko wskoczyłyśmy do wody. Po chwili dołączyli do nas Ryan, Dawid, Chris i Chaz i bawiliśmy się w najlepsze. Około 2 w nocy wszyscy zaczęli już wychodzić, a ja z dziewczynami siedziałam na kanapie i rozmawiałyśmy.
- Sell, chcesz się z Nami przyjaźnić ? Tak oficjalnie ? - spytała nagle Miley, na co Demi przytaknęła.
- Nawet nie wiecie jak bardzo. - prawie się rozpłakałam - będziecie moimi pierwszymi przyjaciółkami. 
Dziewczyny mnie uścisnęły.. Opowiedziałam Im wszystko co się działo w starym mieście, były bardzo złe na Amber.. Już Je kocham. Spytałam Ich, czy znają jakiś dobry salon piercingu, bo chcę sobie zrobić kolczyk w pępku. Powiedziały, że mnie zaprowadzą jak będę chciała. Około 7.00 zasnęłyśmy. Podczas rozmowy dowiedziałam się o Nich dużo ciekawych rzeczy, na przykład tego, że też kochają śpiewać. Około 16.30 wstałyśmy i każda pojechała do siebie. Dostałam Ich numery i umówiłyśmy się z chłopakami na jutro na basen. Dziewczyny po mnie mają przyjechać. Ogólnie imprezę uważam za udaną. Resztę dnia spędziłam razem z siostrą. Była szczęśliwa, że ja jestem szczęśliwa. Jak narazie wszystko jest dobrze.. Oby tak dalej było.. 


_____________________________________________________________________
Przepraszam, że tak późno, ale miałam dużo nauki. <3 Postaram się dodać jutro. Starałam się żeby był długi. A i ten rozdział jest dla Zuzy ;* Bo mam taki kaprys <3 KC <3 


piątek, 1 listopada 2013

Rozdział II

Rozdział III


Obudziło mnie pukanie do drzwi, jak się później okazało, był to mój tata. Odkrzyknęłam mu że już wychodzę i wyszłam z wanny. Owinęłam się w ręcznik i wyszłam. Tata powiedział, że zabiera Nas dzisiaj na kolację, co już wcześniej wiedziałam, i żebym się z Nikim nie umawiała.. Chyba miał na myśli Chaz'a. Haha,, Nie.. Raczej ze sobą nie będziemy, nic do Niego nie czuję. Traktuję Go jak zwykłego kolegę, a może z biegiem czasu przyjaciela. Dobra, miała to być kolacja, więc postanowiłam ubrać się odświętnie. Wysuszyłam włosy, zrobiłam sobie loki, nałożyłam lekki make-up i zaczęłam szukać jakiś pasujących ubrań. Po długich poszukiwaniach znalazłam strój, według mnie, idealny. Była to prosta kremowa sukienka z paskiem w kształcie kokardki, czarne szpilki, ozdabiane ćwiekami, jakieś bransoletki, kolczyki. Szyję ozdobiłam srebrnym wisiorkiem z zawieszką w kształcie serca. Spojrzałam na godzinę,  i zdziwiłam się jak ten czas szybko leci. Wzięłam jeszcze czarną torebkę i ruszyłam w stronę salonu. Siedziała w Nim moja siostra, ubrana w czarną obcisłą mini, idealnie podkreślającą jej kształty, oraz tata w swoim, jednym z najlepszych, garniturów. Chwilę jeszcze posiedzieliśmy w salonie oglądając jakiś program i wyszliśmy z domu. Droga zajęła Nam około 20 minut jazdy samochodem, ale było warto. Restauracja, była jedną z najlepszych restauracji w całych Stanach. Była ogromna. Kelner zaprowadził Nas do stolika, usiedliśmy, i zamówiliśmy jedzenie. Ja: sałatkę "Cezar" z grillowanym kurczakiem, do tego kompot. Tata udko z kurczaka z jakimiś dodatkami, a moja siostra tortillę, Oni zamówili sobie jakieś drogie i wytrawne wino. Łe.. Podczas czekania na dania, nic nie mówiliśmy. Dopiero Ja, podczas konsumowania przerwałam ciszę. 
- Tato, tak właściwie, czemu tu jesteśmy ?
- A co nie podoba się ? - spytał lekko zasmucony.
- Nie, nie.. Jest super - powiedziałam, po czym Jego oczy znów były radosne. - Po prostu się zastanawiam.
- No cóż.. Byliśmy Ci wczoraj załatwić szkołę, i będziesz chodziła do prestiżowego liceum o nazwie "High School Diploma". Ale jest jedna sprawa.. Wiem, że jesteś wielką fanką Justina Biebera...
- Belieberką - poprawiłam rodziciela.
- No tak.. I w tej szkole...- nie dokończył, jakby bał się reakcji.
-No co będzie..?- poganiałam Go.
- Błagam, tylko nie krzycz..- wystraszył mnie lekko tym stwierdzeniem - Będziesz chodziła do szkoły z Justinem.
- CO?!  Chyba się przesłyszałam.. Nie żartujesz ? Serio Go poznam ? O mój Boże, ale się cieszę. 
- Tak to prawda. Postanowił przerwać swoją karierę i wrócić do szkoły. Już od początku liceum w Niej był, ale często wyjeżdżał i miał zajęcia indywidualne.
- Że ja nigdzie nie wyczytałam, że On przerywa karierę, i że w ogóle chodzi do jakiejś szkoły. - zdziwiłam się lekko.
- No o szkole mało osób wie, bo mieliby dużo chętnych, a nie chcieliby Im odmawiać.. A cóż o karierze wiedzą tylko Jego przyjaciele, szkoła, uczniowie i My. A ogłosi to na swoim ostatnim koncercie, który odbędzie się tutaj, w Atlancie. 
- No tak, na koniec lata ma zagrać koncert. 
-No właśnie. I to w sumie tyle chciałem Ci powiedzieć, a dlaczego tutaj ? Bo tutaj mi się spodobało. 
Uśmiechnęłam się i tylko, i już do powrotu do domu nic nie powiedziałam. Szybko weszłam na górę, do swojego pokoju i napisałam Chaz'owi w jakiej szkole będę, postanowiłam Mu nie mówić o Juss'ie, bo nie wiedziałam czy mogę, bo może On jest w innej szkole, i ma się dowiedzieć dopiero na początku roku szkolnego. Na odpowiedź nie musiałam długo czekać, napisał, że jest w tej samej szkole co ja i, że bardzo się cieszy. Napisał też, że nie może za bardzo rozmawiać, że przeprasza, i czy mam jutro czas. Odpisałam, że też się cieszę, że będę kogoś tam znała, że jasne, że mogę się spotkać, czy mógłby pójść ze mną jutro do Galerii, że w zamian za to nudne chodzenie po sklepach, postawie mu pizzę, i że nie musi przepraszać. Chwilę potem już dostałam wiadomość, jej treść mówiła, że chętnie się przejdzie, i będzie po mnie o 15. Odpisałam mu krótkie "okok" i odłożyłam telefon. Było już dosyć późno, więc przebrałam się w piżamkę i położyłam się na łóżku. Włączyłam jakiś film na laptopie, i w momencie usnęłam. Wstałam około 11.00, poleżałam jeszcze chwilę w łóżku, wstałam i ruszyłam w stronę garderoby, wcześniej biorąc czystą bieliznę z szafki. Weszłam do kabiny, opłukałam ciało ciepłą wodą, namydliłam się, spłukałam żel do ciała z siebie. Umyłam włosy i nałożyłam odżywkę. Wyszłam na malutki dywanik, wytarłam się ręcznikiem i założyłam bieliznę. Wyszłam z pokoju i zaczęłam się zastanawiać co na siebie włożyć. Założyłam zwykłe przecierane rurki, białą bokserkę z flagą Wielkiej Brytanii, czarne sandałki - szpilki, czarną kurtkę skórzaną, okulary kujonki, jakieś kolczyki i bransoletki. Do całego zestawu wybrałam czarną torebkę z ćwiekami. Nałożyłam make-up, w postaci fluidu, różu oraz kredki do oczu, włosy wyprostowałam. Zeszłam na dół gdzie zastałam całą moją rodzinkę jedzącą obiad.
- Co Wy o 12 obiad jecie ? - spytałam lekko w szoku.
- Jak to o 12 ? Jest przecież 14.15. - odpowiedziała moja siostra, patrząc na mnie jak na wariatkę.
- Aż tyle czasu się szykowałam? - spytałam bardziej siebie, niż Ich. - No dobra, to siadam i Jem. Jakie macie na dzisiaj plany ? 
- Ja idę do pracy, od dzisiaj zaczynam. Muszę Ci powiedzieć, że teraz częściej będę wyjeżdżał, przez co będziesz zostawała sama z Angelą. 
- No okej, jakoś się dogadamy, co nie siostra?
- Taaak.. Spokojnie tato, przypilnuję Jej. - uśmiechnęła się.
- Taaak.. Przypilnujesz. - powtórzyłam. - A ty jakie masz plany ? - zadałam pytanie w kierunku siostry.
- Idę się spotkać ze znajomymi, których wczoraj poznałam, wrócę około 20.00. A  Ty ?
- Ja idę z Chaz'em na zakupy. Właśnie tato.. Dałbyś mi moją kartę bankową. Długo oszczędzałam, a teraz chcę zaszaleć. 
- Okej, w końcu to Twoje pieniądze. Masz. - mówiąc to podał mi kartę, i jeszcze jakieś 50 zł, od siebie. - to na bilet, lub coś takiego.
- Dzięki. - wstałam, pocałowałam Go w policzek, i włożyłam brudne naczynia do zmywarki. - Idę na dół trochę pośpiewać. Za pół godziny mnie zawołaj. 
- Okej. - odpowiedziała Angela, gdyż tata już szykował się do wyjścia. 
Trochę mi przykro, że będzie więcej wyjeżdżał, ale robi to dla Nas, a ten dom na pewno mało nie kosztuje. Zeszłam do "studia" włączyłam podkład, mikrofon i zaczęłam śpiewać. Nie sądziłam, że minęło już tyle czasu. Angela właśnie zeszła na dół i powiedziała, że Chaz już jest i czeka na mnie na górze. Szybko wyłączyłam sprzęt, i wbiegłam na górę. Dałam mu buziaka w policzek i powiedziałam, że za chwilę zejdę, tylko muszę iść po torebkę. Schowałam w Niej portfel z kasą i kartą, telefon, chusteczki, puder, tusz i inne potrzebne dziewczyną rzeczy, i pędem biegłam na dół. 
- To co idziemy ? - spytałam towarzysza.
-Tak, jasne.. Ale, nie będziesz zła, jeśli Ci powiem, że umówiłem Nas z jednym chłopakiem ?
-Nie, czemu miałabym być ?
- No nie wiem. - uśmiechnął się co ja odwzajemniłam.
- Słyszałeś, że Justin Bieber, będzie w naszej szkole ? - prawie krzyknęłam.
- Jesteś jego fanką ?
- Nawet nie wiesz jak wielką, wiem o Nim wszystko. 
- Tak, słyszałem. Na pewno uda Ci się Go poznać. 
- Hmm.. Mam nadzieję.
 Pojechaliśmy taksówką, chciałam zapłacić, ale Chaz zrobił to za mnie.
- Nie musiałeś. - powiedziałam chowając portfel.
- Ale chciałem. 
- No okej. 
- To co gdzie najpierw ? 
- Wszędzie. A o której z tym kolegą jesteśmy umówieni ?
- Za jakieś dwie godzinki, chodźmy najpierw do Croop'a. Muszę sobie kupić nowe spodnie. 
- Ooo.. Lubie ten sklep. 
- To dobrze, chodź.
Poszliśmy do sklepu, wchodząc przywitał Nas uśmiech sprzedawczyni. Ja kupiłam sobie czarne rurki, bluzę z napisem "Oj tam Oj tam" i fioletowe trampki, a mój kolega niebieskie rurki. Weszliśmy jeszcze do dwóch sklepów, bo na więcej zabrakło Nam czasu. Dokupiłam jeszcze jakieś ubranie na rozpoczęcie roku. Chaz umówił się z kolegą przy wejściu do H&M, dopiero teraz zaczęłam się martwić i myśleć. A co jeśli mnie nie polubi ? Rozmyślanie przerwał mi Chaz. Mówiąc, że jesteśmy na miejscu. Chwile postaliśmy w ciszy, i nagle do Chaz'a podbiegł jakiś chłopak. Przytulili się jak bracia i stanęli przede mną. 
- Sell, to jest Chris, Chris to jest Sell - przedstawił Nas sobie Chaz.
- Miło mi Cię poznać. - powiedział Chris.
- Mi Ciebie też. - mówiąc to uśmiechnęłam się. - Chłopaki, bo trochę głodna jestem.. Pójdziemy coś zjeść ? - zrobiłam maślane oczka.
- No jasne, ale poczekaj chwilę. Muszę coś załatwić z Chrisem. 
- Okej, to ja poczekam na tej ławce. - wskazałam na ławkę obok sklepu, posłałam im uśmiech, i poszłam w stronę miejsca na które pokazywałam.
Ciekawe, czego On chcę od Niego.. Dość długo rozmawiali, jakby omawiali jakiś plan. Gdy skończyli, popatrzyli na mnie i podeszli...



Chaz POV 

- Stary o co chodzi ? - spytał mnie Chris, gdy tylko Sell odeszła.
- No już mówię, ale masz mi nie przerywać, jasne ? 
- Tak jest kapitanie. - zaśmialiśmy się.
- No więc tak, Sell, jest Belieber i nie powiedziałem Jej, że znamy Jussa, i, że się z Nim przyjaźnimy. To ma być taka niespodzianka, wiesz o co chodzi ?
- Taak.. Rozumiem.. Nic Jej nie powiem. Stary, dlaczego wydaje mi się, że jest Ona taka zamknięta w sobie ? 
- Bo miała smutne dzieciństwo.. Zero przyjaciół, znajomych, imprez o te sprawy..
- Ehh.. Cholernie szkoda mi Jej. 
- No wiem, mi też..
- Mam genialny pomysł.. Poznajmy Ją z Demi i Miley. 
- Stary, wpadłem już na to dawno.. Ale przecież One wyjechały, i wracają równo na koncert Jussa. 
- Ee.. Masz przestarzałe info, wracają jutro. Może spotkamy się z Nimi i z Sell, i jakoś Je do siebie zbliżymy, co ?
- Dobry pomysł. A co do koncertu Jussa.. Jak myślisz, możemy Ją zabrać na koncert ? Wtedy by Go poznała i w ogóle.. Powiemy, że wygraliśmy w konkursie 5 biletów na M&G i zabieramy Ją ze sobą. 
- A myślisz, że się zgodzi ?
-Tak, tak myślę. A i jeszcze jedna sprawa.. Mówimy Bieber'owi o tym, czy nie ? 
- Powiedzmy, ale poprośmy Go, żeby zachowywał się jakby Nas nie znał, powiem mu o wszystkim. - zaproponował Chris. 
- Luz, to co napiszesz dzisiaj do Miley i Demi, że po jutrze imprezka u Ciebie, i że mają wpaść, i wyjaśnisz im plan ? Tylko nie mów o Jej przeszłości, jak będzie chciała sama im powie, a nie chcę, żeby się z Nią zadawały z litości. 
- Okej, okej.  A teraz chodźmy, bo na Nas czeka. 


Selena POV 

- To co idziemy? - spytał Chris.
- Tak, ale gdzie ?
- Może KFC ? - zaproponował Chaz.
- Spoko, a czym wracamy do domu ? - spytałam, patrząc na zegarek była 18.17.
- Ja Was odwiozę. - powiedział Chris.
Polubiłam Go. On mnie chyba też. Pojechaliśmy windą na 3 piętro, i poszliśmy coś zjeść. Gdy już byliśmy najedzeni, ruszyliśmy w stronę wyjścia. Chris prowadził Nas, na parking i stanął przed pięknym czarnym BMW..
- To Twoje auto ? - spytałam.
- Tak, podoba się ? 
-Jest.. WOW.. - tylko tyle mogłam z siebie wydusić. 
- Dzięki. - uśmiechnął się.
- Wsiadaj. - powiedział Chaz, otwierając mi drzwi, prawdziwy gentleman. 
- Dzięki. 
- To co spotykamy się jutro? - zaproponował po chwili Chris.
- Ja niestety nie mogę. - powiedziałam. - Jutro jadę z tatą po książki do szkoły.
- A no tak, zapomniałem Ci powiedzieć, że Sell będzie z Nami w szkole. - wtrącił się Chaz.
- Ooo.. To super.. Szykuje się fajny rok. - Uśmiechnęłam się do Niego. - A właśnie, Sell wpadniesz po jutrze do mnie na imprezę ? Możesz zostać na noc.
- Ja.. Bardzo chętnie, jeszcze tylko spytam tatę, ale na pewno się zgodzi.. Podasz adres ?
- Nie trzeba, przyjadę po Ciebie o 7.00. - zaproponował Chaz.
- No bardzo chętnie, ale Ty masz auto ?
- Jasne, że tak. Dzisiaj nie chciało mi się Go wyciągać. - pokazał mi język.
- To spoko. - odwzajemniłam gest. - To tutaj, ja będę już spadać. Dzięki za miły dzień. Paa.. - dałam Im po buziaku i wyszłam z auta. 
Weszłam do domu, na kanapie, przed telewizorem siedziała moja siostra i tata.
- Hej, i jak Wam minął dzień ?- zagadałam.
- A fajnie, a Tobie ? 
- Całkiem, całkiem. Ale jestem padnięta. Angela wpadnij do mnie później, pokaże Ci co kupiłam.
- Luz, będę za pół godziny. 
- Okej, nie spóźnij się. Tato.. Mogę iść po jutrze na imprezę ? Do tego chłopaka co u mnie spał.
- Nie, absolutnie nie ma mowy. Może Ci się coś stać.
- Tato, to jest jedyna okazja, żebym poznała nowych ludzi. Nie chcę żeby tu było tak jak tam. - wiedziałam, że się zgodzi, wie jak okropnie było w Naszym starym domu.
- Tak tato, pozwól Jej iść. Znasz Ją, będzie grzeczna - pomogła mi Go przekonać siostra.
- No dobrze, a masz gdzie spać ? 
- Tak, u Chrisa. Dzięki, dzięki, dzięki. Kocham Cię. - przytuliłam Go i poszłam na górę. 
Szybko się przebrałam, i czekałam na Angelę, przyszła punktualnie. Pokazałam Jej wszystko co kupiłam i opowiedziałam o spotkaniu z Chrisem. Coś mi się zdawało, że jest szczęśliwa, że w końcu mam jakiś znajomych. Zaproponowałam Jej w przyszłym tygodniu zakupy, zgodziła się. Ten dzień uważam, za idealny. Nie wiem kiedy, ale zasnęłyśmy razem, w moim łóżku. Obudził mnie promyk słońca, wpadający przez okno do pokoju. Angeli już nie było. Wykąpałam się, włożyłam czarne rurki, fioletowe trampki i bokserkę. Przecież jadę z tatą, nie muszę się nikomu podobać. Zeszłam na dół, zjadłam śniadanie i pojechałam z rodzicielem na miasto. Kupiliśmy książki, zeszyty i poszliśmy na sushi. Po obiedzie wróciliśmy do domu. Cały dzień tańczyłam i śpiewałam,wymyśliłam parę nowych układów i nagrałam parę coverów, chyba zacznę je wrzucać na YT, ale nie jestem pewna czy chcę.. Jeszcze się zobaczy. Wieczorem naszykowałam ubrania na imprezę, muszę wyglądać bosko. Włączyłam jakiś film, jeden po drugim, Oglądałam do 2 w nocy, potem niespodziewanie zasnęłam. Ciekawe jak będzie na imprezie... 


______________________________________________________________________
Obiecałam paru osobą dwa rozdziały, ale napisałam jeden długi.. Jak się podoba ? Bo ja osobiście uważam, że jest jednym z lepszych. Niedługo postaram się dodać następny, Komentujcie i obserwujcie <3 KC ;**   


Tutaj macie mojego ask'a <3 pytajcie o rozdziały lub cokolwiek <3